Dziki lokator na ROD, czyli jak mieszkać w mieście prawie za darmo...

admin
Posty: 46
Rejestracja: pn sie 31, 2015 12:10 pm

Dziki lokator na ROD, czyli jak mieszkać w mieście prawie za darmo...

Postautor: admin » śr lis 18, 2015 7:54 am

Mieszkam w popularnej dzielnicy Poznania. Płacę podatek od nieruchomości, gruntu, za wywóz śmieci i kontrolę kominiarzy. Dlaczego 200m ode mnie mieszkają "działkowcy" za darmo? W dodatku w budynkach i na warunkach mających się nijak do ustawy o rodzinnych ogródkach działkowych? Co z dzikimi lokatorami na ROD?

Mieszkam w Poznaniu od wielu lat, pochodzę z miejscowości oddalonej o 15km od miasta. Zamieszkałam na Naramowicach, bo to dzielnica idealna dla młodych ludzi - świetny dojazd do centrum, mnóstwo nowych mieszkań, niezłe ceny za m2, blisko szkoły, uczelnie, przedszkola i żłobki, pełna infrastruktura. Klkaset metrów od mojego osiedla znajduje się ciąg ulic, gdzie postawione są wyłącznie domy bliźniacze, szeregowe, wolnostojące. Piękna okolica... A zaraz obok nich jest teren ROD.

Zastanawia mnie, dlaczego urzędnicy nie robią nic z dzikimi lokatorami, mieszkającymi na stałe na działkach miejskich? Dlaczego nie starają się poczynić jakiś kroków w stronę uregulowania tej sytuacji? Razem z narzeczonym mamy działkę nad jeziorem, w granicach miasta. Spędzamy tam niedziele w okresie letnim, grillujemy, odpoczywamy. Dla mieszczuchów posiadanie takiego kąta w lesie, nad jeziorem to świetna odskocznia od codzienności, bez wyjeżdżania za daleko. Nigdy wcześniej nie zwracałam uwagi na domy tam stojące, czy są postwione zgodnie z prawem czy nie. Obecnie, jako posiadaczka kredytu hipotecznego na mieszkanie oraz płatnik wszelkich podatków do miasta Poznania, czuję się traktowana niesprawiedliwie w stosunku do mieszkańców domków na ROD, którzy niemal żadnych kosztów nie ponoszą.

Nie jestem zwolennikiem wyrzucania ludzi na bruk, ani burzenia ich domów, ale uważam, że sytuacja prawna mieszkańców powinna zostać uregulowana w sensowny sposób. Po pierwsze - domy na działkach nie spełniają żadnych norm budowlanych, nie są skontrolowane przez nadzór budowlany, mamy do czynienia z samowolą. Wg ustawy z 13 grudnia 2013 roku o rodzinnych ogrodach działkowych, metraż domu na działce nie powinien przekraczać 25m2, mierząc ściany zewnętrzne, można doliczyć użytkowe poddasze (Na terenie działki nie może znajdować się altana, której powierzchnia zabudowy przekracza powierzchnię określoną w art. 29 ust. 1 pkt 4 ustawy z dnia 7 lipca 1994 r. – Prawo budowlane (Dz. U. z 2013 r. poz. 1409 oraz z 2014 r. poz. 40). Gdy spaceruję z dzieckiem po okolicy widzę domy postawione na kilku działkach jednocześnie, żeby móc przekroczyć te wymogi. Poza tym zachowana powinna być odległość 3m od granicy działki i tu też widuję na codzień uchybienia. Dodatkowo takich domów nikt nie kontroluje - ani nadzór budowlany, ani kominiarz, nie ma kontroli gazu, stanu sieci elektrycznej, szamba, kanalizacji itp. Te domy nie mają prawa stać i uważam, że jeśli lokator takiego domu jest w nim tak mocno zakochany, że nie chce go opuszczać to niech wykupi działkę, przekształci ją na działkę budowlaną i dostosuje dom do wymogów budowlanych obowiązujących w Polsce.

Po drugie - niemal codziennie widuję wjeżdżające samochody z ulic obok na nasze osiedle, zatrzymujących się przy naszych śmietnikach i wyrzucającyh śmieci w drodze do pracy. Ja płacę za wywóz śmieci, nasza spółdzielnia opiekuje się miejscami, gdzie je wyrzucamy, dlaczego ktoś za darmo pozbywa się śmieci - często ponadgabarytowych, za które to my (mieszkańcy tego osiedla) płacimy?

Po trzecie - mieszkańcy miasta opłacają co roku podatek od gruntu i nieruchomości. Moje 33 metrowe mieszkanie kosztuje mnie rocznie prawie 500zł podatku od gruntu, oraz około 100zł od nieruchomości. Działkowcy nie płacą tych podatków. Wyobraźmy sobie, jak miasto mogłoby się wzbogacić, gdyby opodatkować mieszkańców działek tymi samymi opłatami, co pozostałych mieszkańców?

Jak już wspominałam - nie jestem za wyrzucaniem ludzi na bruk. Ale regulacja prawna dzikich lokatorów jest możliwa! Skończyłam studia z planowania przestrzennego, miałam wiele przedmiotów związnych z racjonalnym zagospodarowaniem terenu miejskiego, ale nigdy nie padł temat działkowców (temat dość trudny, kontrowersyjny?). Z wyjątkiem jednego razu, na zajęciach prowadzonych przez wiceprezydenta miasta Poznania (wtedy usłyszałam, że to ciężka sytuacja, miasto może obawiać się podejmowania decyzji z powodu dużej ilości osób mieszkających na działkach, co z tymi ludźmi zrobić, czy burzyć domy, to często biedniejsi ludzie, których nie stać na mieszkanie), rozumiem, że obawiamy się tego tematu bo zaraz usłyszymy, że jesteśmy nieludzcy, pozbawiamy ludzi dachu nad głową. Ale powtarzam - nie wyrzucajmy ludzi, nakażmy wykup działki, dostosowanie domu do wymogów budowlanych i opłacanie podatków, jak wszyscy inni mieszkańcy miasta robią to co miesiąc.

A jak sprawdzić, czy ktoś mieszka na działce okazjonalnie, czy przez cały rok? To dość proste. Jeśli ktoś ma adres do korespondencji na działkę, powieszoną skrzynkę na listy na furtce, zużycie wody zdecydowanie przekraczające średnią dla innych działkowiczów, samochody zaparkowane pod garażem na działce to chyba sprawa jest oczywista...

Źródło: http://kontakt24.tvn24.pl/dziki-lokator ... 987740,ugc
---
Ogródki działkowe - https://www.ogrodki.eu
Blog z ofertami ogródków działkowych - http://ogrodki-dzialkowe.blogspot.com/
Forum o ogródkach działkowych - https://www.ogrodki.eu/forum/

Wróć do „Problemy z ogródkami działkowymi”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości